Kurs j. niemieckiego cz. XI – ZDANIA PRZECZĄCE

Jedenasta część kursu języka niemieckiego pokaże Ci na przykładach jak należy poprawnie tworzyć proste zaprzeczenia w praktyce.

Jeśli podoba Ci się kurs to nie zapomnij zasubskrybować mojego kanału, gdy jeszcze tego nie robisz, kliknij kciuk w górę, możesz ten film udostępnić swoim znajomym w mediach społecznościowych.

Deutschkurs X

Kurs j. niemieckiego cz. X - PYTANIA

Dziesiąta część kursu języka niemieckiego pokaże Ci na przykładach jak należy poprawnie tworzyć proste pytania w praktyce.

Jeśli podoba Ci się kurs to nie zapomnij zasubskrybować mojego kanału, gdy jeszcze tego nie robisz, kliknij kciuk w górę, możesz ten film udostępnić swoim znajomym w mediach społecznościowych.

Deutschkurs IX

Kurs j. niemieckiego cz. IX - TWORZENIE ZDAŃ

Dziewiąta część kursu języka niemieckiego pokaże Ci na przykładach jak należy poprawnie tworzyć proste zdania w praktyce.

Jeśli podoba Ci się kurs to nie zapomnij zasubskrybować mojego kanału, gdy jeszcze tego nie robisz, kliknij kciuk w górę, możesz ten film udostępnić swoim znajomym w mediach społecznościowych.

kurs_niemieckiego

Część przykładów użytych w kursie pochodzi z książki WIELKA GRAMATYKA JĘZYKA NIEMIECKIEGO wydawnictwa EDGARD. Polecam jak najbardziej pozycje tego wydawnictwa, sam z nich korzystałem i korzystam do dziś. Książkę znajdziesz tutaj.

Jeśli chcesz poszerzyć skutecznie słownictwo, zainwestuj w dobre fiszki, link do A1 / link do A2.

Prawdziwe historie I

Historie napisane życiem - 1

Zapraszam do przeczytania pierwszej części prawdziwych historii Polaków. Jeśli chciałbyś / chciałabyś: opowiedzieć o kupnie swojego domu / mieszkania, budowie domu w Niemczech, przedstawić swoją historię, opowiedzieć jak wygląda praca w danym zawodzie, ile można zarobić, przedstawić jakąś pozytywną lub negatywną sytuację związana z życiem tutaj, to prosimy Cię o kontakt poprzez Messenger lub mail na adres admin@ciemna-strona-slonca.pl . Przedstawimy Twoją historię na blogu, oczywiście w pełni anonimowo jeśli sobie tego życzysz. Wspólnie budujmy świadomość Polaków za granicą.

historie_1

Hej, mam na imie Karolina. W Polsce w latach 2010-2013 studiowalam germanistyke na UMCS w Lublinie. Do Niemiec przyjechalam w pazdzierniku 2013 roku. Na poczatku pracowalam w piekarni jako sprzedawczyni. 9 miesiecy pozniej rozpoczelam Ausbildung w kancelarii adwokackiej jako Rechtsanwaltsfachangestellte.

W czerwcu 2017 ukonczylam pomyślnie Ausbildung i rozpoczelam prace w najwiekszej agencji posrednictwa pracy w Niemczech, gdzie opiekowałam się 140 pracownikami pochodzącymi z Polski. W sierpniu 2018 przeprowadziłam się do Miasta Köln. Tutaj również do września 2020 roku pracowałam w agencji pośrednictwa pracy. Obecnie pracuje w kancelarii prawniczej w miejscowości Siegburg, 23 km od Kolonii. Pracuje w swoim wyuczonym zawodzie jak również jako tłumacz i pomoc dla naszych klientów w zrozumieniu roznego rodzaju pism.

Moja „przygoda” z darmowym pomaganiem dla Polakow bez znajomosci jezyka niemieckiego rozpoczela sie w 2018 roku, kiedy utworzylam darmowy blog dla Polakow mieszkajacych w Niemczech: „Karolina Trela pomoc w Niemczech”. Na blogu pojawialy sie informacje dotyczace zycia codziennego w Niemczech, ktore pisalam z doswiadczenia zyciowego jak również z niemieckich stron internetowych, które cytowalam, tłumacząc na j. polski i podając źródło informacji. Organizowalam pomoc dla samotnych matek, bezdomnych, tlumaczylam bezplatnie na wizytach u lekarza, adwokata, rozmowach z pracodawcami. Zawsze chcialam stworzyc grupe, ktora bedzie sie nawzajem wspierac i otrzymywac DARMOWA pomoc i wsparcie. Moja wiedza, ktora dla mnie jest bezcenna chcialam sie dzielic…

Moj swiat zawalil sie w marcu 2020 roku, kiedy otrzymalam pismo od polskiej pani adwokat, w ktorym oskarza mnie o DARMOWA pomoc dla Polakow, uznajac ja jako porady prawne, ktore na terenie Niemiec moga udzielac tylko prawnicy/ adwokaci. Ponadto wezwala do zaplaty „kary” w wysokosci ponad 1300 € oraz zamkniecia strony. W czerwcu utworzyłam grupe na Facebook, na ktora wszystkich „potrzebujacych” zapraszam. Grupa nie jest „otwarta i dostepna” jak blog dla wszystkich, na ktorej moge kontrolowac kazdy komentarz i kazdy post- unikajac przy tym kolejnych oskarzen. Jedna z polskich TV zaproponowala mi rowniez wspolprace, a mianowice darmowy program dla Polakow w Niemczech, gdzie mialabym za DARMO pomagac, opowiadac o zyciu w Niemczech, tlumaczyc z j. Niem na j. polski wnioski… czyli robic co kocham! Moj blog zostal „sprzedany” w listopadzie 2020, a pieniazki wplynely bezposrednio na pomoc dla dzieci chorych na raka w Lublinie oraz dla Maciusia Malego Wojownika, ktorym zycze duzo zdrowka. Planuje rowniez, o czym wspomnialam na moim blogu, otworzyc instytucje, ktora za DARMO bedzie pomagala Polakom na terenie Niemiec.

Deutschkurs VIII

Kurs niemieckiego cz. VIII - LICZEBNIKI

Ósma część kursu języka niemieckiego pokaże Ci na przykładach jak należy poprawnie stosować liczebniki w praktyce.

Jeśli podoba Ci się kurs to nie zapomnij zasubskrybować mojego kanału, gdy jeszcze tego nie robisz, kliknij kciuk w górę, możesz ten film udostępnić swoim znajomym w mediach społecznościowych.

kurs_niemieckiego

Część przykładów użytych w kursie pochodzi z książki WIELKA GRAMATYKA JĘZYKA NIEMIECKIEGO wydawnictwa EDGARD. Polecam jak najbardziej pozycje tego wydawnictwa, sam z nich korzystałem i korzystam do dziś. Książkę znajdziesz tutaj.

Jeśli chcesz poszerzyć skutecznie słownictwo, zainwestuj w dobre fiszki, link do A1 / link do A2.

 

Deutschkurs VII

Kurs niemieckiego cz. VII - ZAIMKI

Siódma część kursu języka niemieckiego pokaże Ci na przykładach jak należy poprawnie stosować zaimki w praktyce.

Jeśli podoba Ci się kurs to nie zapomnij zasubskrybować mojego kanału, gdy jeszcze tego nie robisz, kliknij kciuk w górę, możesz ten film udostępnić swoim znajomym w mediach społecznościowych.

kurs_niemieckiego

Część przykładów użytych w kursie pochodzi z książki WIELKA GRAMATYKA JĘZYKA NIEMIECKIEGO wydawnictwa EDGARD. Polecam jak najbardziej pozycje tego wydawnictwa, sam z nich korzystałem i korzystam do dziś. Książkę znajdziesz tutaj.

Jeśli chcesz poszerzyć skutecznie słownictwo, zainwestuj w dobre fiszki, link do A1 / link do A2.

Coraz bliżej święta…

Jak to jest z tym wyjazdem?

Wiele osób zastanawia się ciągle jak to jest z świętami w Polsce, można jechać, czy nie? Podam tylko osobisty przykład – oczywiście każdy musi to rozpatrywać indywidualnie, ale daje to fajny obraz sytuacji. 

Napisałem do lokalnego Gesundheitsamt (Bundesland Sachsen / Landkreis Nordsachsen) zapytanie: „Mieszkam i pracuję w Sachsen, moja żona w Polsce, a więc ciągle jeszcze obszarze ryzyka. Czy mogą mi Państwo odpowiedzieć jak to aktualnie wygląda? Czy mogę spędzić święta w Polsce bez odbywania kwarantanny, gdy wrócę (ewentualnie jak długo mogę tam być)? Względnie czy moja żona może przyjechać do Niemiec, żeby mnie odwiedzić? Czy powinna się wtedy udać na domową kwarantannę? Jeśli tak, to czy kwarantannie musi się poddać tylko ona, czy ja też?”

20201219_103910 (2)

Otrzymałem następującą odpowiedź (oryginał po niemiecku na zdjęciu): „Aktualnie zgodnie z rozporządzeniem może Pan odwiedzić rodzinę pierwszego stopnia. Małżeństwa oraz związki mogą się również odwiedzać. Wszystko z zachowaniem ustaleń bezpieczeństwa. Jeśli Pańska żona przyjedzie z Polski to musi się udać na 10-dniową kwarantannę u Pana. Ta może zostać skrócona w formie testu po 5 dniu. Kwarantanna oznacza również, że Pan nie może przyjmować gości, ani opuszczać mieszkania. Ona nie może również zapomnieć zgłosić swojego wjazdu za pomocą stosownego portalu i posiadać to zgłoszenie w formie elektronicznej lub pisemnej przy sobie. Gdy dojdzie do kontroli, musi potrafić to udokumentować. Kwarantanny nie ma, gdy żona przyjedzie z negatywnym testem nie starszym niż 48 godzin. Pan może bez żadnych problemów wyjechać, ale przy powrocie do Sachsen obowiązują Pana te same warunki.”

Tak jak już pisałem, każdy musi rozważać swój przypadek indywidualnie, ale to daje do myślenia, przepisy między Landami się różnią, nie są to jednak często jakieś wielkie różnice. Wiele przydatnych informacji otrzymasz również na polskiej stronie rządowej (tutaj).

Deutschkurs VI

Kurs niemieckiego cz. VI - PRZYMIOTNIKI

Szósta część kursu języka niemieckiego pokaże Ci na przykładach jak należy poprawnie stosować przymiotniki w praktyce.

Jeśli podoba Ci się kurs to nie zapomnij zasubskrybować mojego kanału, gdy jeszcze tego nie robisz, kliknij kciuk w górę, możesz ten film udostępnić swoim znajomym w mediach społecznościowych.

kurs_niemieckiego

Część przykładów użytych w kursie pochodzi z książki WIELKA GRAMATYKA JĘZYKA NIEMIECKIEGO wydawnictwa EDGARD. Polecam jak najbardziej pozycje tego wydawnictwa, sam z nich korzystałem i korzystam do dziś. Książkę znajdziesz tutaj.

Jeśli chcesz poszerzyć skutecznie słownictwo, zainwestuj w dobre fiszki, link do A1 / link do A2.

 

 

Deutschkurs V

Kurs niemieckiego cz. V - TRYB ROZKAZUJĄCY

Piąta część kursu języka niemieckiego pokaże Ci na przykładach jak należy poprawnie stosować tryb rozkazujący w praktyce.

Jeśli podoba Ci się kurs to nie zapomnij zasubskrybować mojego kanału, gdy jeszcze tego nie robisz, kliknij kciuk w górę, możesz ten film udostępnić swoim znajomym w mediach społecznościowych.

kurs_niemieckiego

Część przykładów użytych w kursie pochodzi z książki WIELKA GRAMATYKA JĘZYKA NIEMIECKIEGO wydawnictwa EDGARD. Polecam jak najbardziej pozycje tego wydawnictwa, sam z nich korzystałem i korzystam do dziś. Książkę znajdziesz tutaj.

Jeśli chcesz poszerzyć skutecznie słownictwo, zainwestuj w dobre fiszki, link do A1 / link do A2.

 

 

 

Deutschkurs IV

Kurs niemieckiego cz. IV - RZECZOWNIKI I CZASOWNIKI 10 PRAKTYCZNYCH PRZYKŁADÓW

Czwarta część kursu języka niemieckiego pokaże Ci na praktycznych przykładach jak należy poprawnie stosować czasowniki i rzeczowniki w praktyce. Jeśli podoba Ci się kurs to nie zapomnij zasubskrybować mojego kanału, gdy jeszcze tego nie robisz, kliknij kciuk w górę, możesz ten film udostępnić swoim znajomym w mediach społecznościowych.

kurs_niemieckiego

Jak osiągnąć finansową homeostazę

Naprawa domowego budżetu

Od ponad roku zagłębiamy się w poważny kryzys gospodarczy. Oczywiście, wielu teraz powie, ALE JAK TO, PRZECIEŻ KOROKRYZYS JEST OD OKOŁO PÓŁ ROKU… Każdy, kto interesuje się nieco bardziej gospodarką wie, że korona tylko przyspieszyła i spotęgowała to, co nadchodziło. Branża motoryzacyjna siadła już o wiele dawniej, a ona ciągnie na dno resztę. Jeśli pracujesz lub pracowałeś w firmie, która miała cokolwiek do czynienia z branżą motoryzacyjną, to dobrze wiesz, że źle zaczęło się dziać już w drugim kwartale 2019, spadek zamówień, firmy w Niemczech działające na pół gwizdka, a niejedna praktycznie położona na łopatki. Warto o tym mówić, bo ludzie z „spożywki“ lub „budowlanki“ nawet o tym często nie wiedzą. Skalę problemu widać jednak na przeróżnych forach dla Polaków. Ta sytuacja powinna nauczyć nas pokory i mądrości. Wyszło bowiem na światło dzienne, jak bardzo ważnym jest posiadanie oszczędności, dbanie o finanse swoje i rodziny. Ludzie często mówią o oszczędzaniu, gdy bieda puka do drzwi domu. To już za późno, ale lepiej późno niż wcale. Problem w tym, że wtedy często zaczynamy szukać jakichś dziwnych sposobów. Często zaczynamy oszczędzać na jedzeniu, ale zamiast robić to mądrze, kupujemy najtańsze jedzenie złej jakości lub nie dojadamy. Otwieramy chorobom autostradę do naszego organizmu. Istnieją jednak sposoby skuteczne, proste, które każdy z nas może natychmiast wprowadzić bez żadnego obciążenia nas samych. Jedyne, co trzeba zrobić, to zmiana nawyków.

20200402_210728

Wracając do tematu żywienia. Absolutnie nie warto oszczędzać na jakości jedzenia i należy zwracać uwagę na to, co jemy, a nie byle tylko kupić jak najtańsze. Chyba, że ktoś nagminnie kupuje najdroższe jedzenie lub zajada się kawiorem, ale w to wątpię. Zacznij robić duże zakupy raz w tygodniu, a nie kilka razy. Kupuj tylko tyle, ile zjesz / zjecie. Wiem, że z dziecmi może być trudno to dokładnie wyliczyć, ale przynajmniej mniej więcej dasz radę. W ciągu tygodnia dokupuj ewentualnie pieczywo. Nie zauważamy, ile jedzenia wyrzucamy. Zaczniesz kupować tyle, ile potrzebujesz, to zrobisz pierwszy krok do stabilizacji finansowej.

Drugim krokiem jest optymalizacja kosztów wszystkich mediów (woda, gaz, prąd, internet, itd.). Dobierz dobre oferty dla swojego mieszkania / domu. Pomoże Ci na pewno check24. Temat mieszkania omawiałem dokładnie w trzech artykułach „Poszukiwania wymarzonego mieszkania w Niemczech“, znajdziesz je na naszej stronie. Chcesz zaoszczędzić? W takim razie nie marnuj wody, kran nie musi być odkręcony na maxa, prysznic i zmywarka są oszczędniejsze niż wanna i tradycyjne zmywanie. Lodówka niech będzie ustawiona tak, żeby było ok, a nie na maxa. Jeśli gdzieś  z mieszkania ucieka ciepło, staraj się to w miarę możliwości uszczelnić, chociaż tu często jesteśmy skazani na łaskę Vermietera. Ale to od Ciebie zależy najwięcej. 22 stopnie w mieszkaniu są optymalne, lubisz mieć gorąco to pamiętaj, zapłacisz za to słono. Nie oświetlaj pokoju, jeśli nikogo w nim nie ma, TV i laptop też nie muszą non stop działać. Wymień żarówki na LEDy w pokojach, w których najwięcej przebywasz. Nie opłaca się od razu wymieniać tam, gdzie nikt nie przebywa lub na klatkach schodowych i tam, gdzie często się  włącza / wyłącza światło. To niszczy żarówki, a zysk na energii może nie pokryć kosztów dobrych żarówek. Warto dać więcej na markowe żarówki, bo najtańsze „chińczyki“ w mig mogą stracić siłę świecenia. Jeśli wychodzisz z pokoju na chwilę, na 5 minut, nie warto gasić światła, bo bardziej szkodzisz LEDom i zabijesz zysk na koszcie nowych żarówek. I pamiętaj, bo wielu ludzi tego nie kuma! Jeżeli coś masz w cenie czynszu (Betriebskosten), to i tak zapłacisz za SWOJE ZUŻYCIE. Wielu ludzi podkręca kaloryfery na maxa, a potem otwierają zimą okna, bo gorąco… Mało tego, znam przypadek kobiety, która ma prąd w czynszu, i dogrzewa się PIEKARNIKIEM. Myślisz, że ktoś będzie brał koszty Twojej głupoty na siebie? A ilu ludzi płaci zaniżone Betriebskosten, a potem jest płacz przy rozliczeniu rocznym, bo trzeba dopłacić 1000 Euro? To się nie bierze z powietrza.

Bardzo dużym kosztem jest też posiadanie auta. Obstawiam, że ubezpieczenie masz w miarę dobrze dobrane. Ale jest genialny sposób oszczędzania paliwa. Wprowadź jedną zasadę ekojazdy. I nie ma to nic wspólnego z „dziadkową“ jazdą. Po prostu dojeżdżając do skrzyżowań hamuj silnikiem, czyli ściągnij nogę z gazu. To samo z ograniczeniami poza miastem. Widzisz z daleka znak, ściągnij nogę z gazu tak, żeby spokojnie dojechać do znaku bez hamowania. Naprawdę będziesz w szoku, że Twoje auto nagle stało się tak oszczędne. No i hamulce o wiele rzadziej będzie trzeba wymienić.

 

 

 

 

To tylko kilka sposobów na naprawę domowego budżetu. Przedstawiłem Tobie kilka prostych sposobów, dzięki którym praktycznie od zaraz możesz zacząć oszczędzać, a Twój portfel na pewno przytyje.

Deutschkurs III

Kurs niemieckiego cz. III - CZASOWNIKI

W trzeciej części kursu języka niemieckiego zobaczysz na praktycznych przykładach jak poprawnie odmieniać czasowniki w tym języku. Nie wiesz jak tworzyć zdania zrozumiałe dla rozmówcy? Naucz się prawdopodobnie najważniejszej umiejętności z całej gramatyki i twórz zdania na nowym poziomie!

kurs_niemieckiego

 

Deutschkurs II

Kurs niemieckiego cz. II - RZECZOWNIKI

kurs_niemieckiego

 

 

W drugiej części kursu języka niemieckiego zobaczysz na praktycznych przykładach jak to jest z rzeczownikami w tym języku i o co w końcu chodzi z tymi nieszczęsnymi „derdiedasami”. Nie wiesz jak się je odmienia i po co? Jak stosujemy je w niemal każdym zdaniu? Zobacz!

 

 

Deutschkurs I

Kurs niemieckiego cz. I - WYMOWA

Pierwsza część kursu języka niemieckiego pokaże Ci na praktycznych przykładach jak należy poprawnie wymawiać litery i zgłoski po niemiecku. Tekst użyty w kursie pochodzi z książki WIELKI ZBIÓR ĆWICZEŃ Z JĘZYKA NIEMIECKIEGO wydawnictwa EDGARD. Polecam jak najbardziej pozycje tego wydawnictwa, sam z nich korzystałem i korzystam do dziś.

kurs_niemieckiego

Kupno samochodu w Niemczech

Nowe auto w Niemczech – luksus dla wybranych?

Większość z nas ma prawo jazdy. Każdy czynny kierowca prędzej, czy później musi kupić samochód. Zbyt drogi remont starego auta, żeby przeszedł TÜV, ucieczka przed płaceniem zaległego podatku drogowego, wypadek, który doprowadził je na złom lub po prostu chęć zmiany na nowsze. Nieważne, co Tobą kieruje. To czeka każdego kierowcę. Co robi wtedy większość Polaków? Idą do salonu po nowe? Ano… NIE! Szukają aut prywatnych, bo „tanie” lub tych trochę droższych w komisach. Jeśli szukasz taniego auta na dojazdy do pracy, ma to sens. Jeśli szukasz auta rodzinnego, którym pojedziecie na spokojnie nie tylko do roboty, ale też do Polski lub na wczasy, odradzam. Zanim wszyscy „Janusze” wyleją w komentarzach swoje łzy i cierpienia (bo ta super maszyna tanio kupiona znowu wzbogaciła mechanika o Twoją wypłatę), wytłumaczę Tobie, dlaczego? Niemcy to kraj czysto kapitalistyczny. Tu liczy się każdy cent. Nie łudź się, że kupisz łatwo perełkę, w której nic nie będziesz musiał zrobić. Kupując prywatne auta (te w komisach to praktycznie to samo, tylko sprzedawane przez pośrednika) masz pewność, że sprzedający nie włożył w nie pieniędzy, żebyś był zadowolony z zakupu. Bardzo częstą praktyką w Niemczech jest sprzedaż aut, gdy wymagają większego remontu, który przy cenach warsztatowych po prostu się nie opłaca. Mam wielu niemieckich znajomych i to zawsze wygląda tak samo. Większość ludzi nie ma zielonego pojęcia jak dbać o samochód, żeby jeździł możliwie długo i szczęśliwie. A dbanie o samochód to nie tylko mycie i odkurzanie… Ogólnie rzecz biorąc, kupno skarbonki bez dna jest w taki sposób bardzo prawdopodobne, a historie związane z wieloma handlarzami są już owiane legendą. Zakup jest bardzo trudny i wymaga najlepiej super fachowej wiedzy, oględziny z mechanikiem mogą nie wystarczyć.  Żebyśmy się jednak dobrze rozumieli – oczywiście, że można kupić tak dobre auto. Szczególnie warto kupić auto od kogoś, kogo znamy. Czy istnieje jednak sposób idealny na kupno pojazdu? Nie, nie ma. Istnieje jednak dobry sposób (ale i droższy), który najlepiej sprawdzi się dla rodzin chcących pojeździć ze względnym spokojem kilka dobrych lat. Ten sposób to kupno samochodu w autoryzowanym salonie.

20200622_150230

W salonie możesz kupić auto nowe lub używane. Z finansowego punktu widzenia kupno auta to najgorsza decyzja finansowa, bo mamy ogromną stratę wartości, którą ponosimy my. To tak, jakby wyrzucić pieniądze. To nie jest inwestycja. Szczególnie nowe auto w ciągu pierwszych 3 lat traci średnio ok. 50 % wartości. Jeśli więc stać Cię na wyrzucenie 15 – 20 tysięcy Euro (tyle straci na wartości większość nowych aut rodzinnych przez pierwsze 3 lata), kup sobie nowy samochód, który nie powinien wygenerować więcej kosztów dodatkowych poza inspekcjami. Tu najlepszym rozwiązaniem może być leasing (może mieć zalety podatkowe dla osób samozatrudnionych, dla zwykłego Kowalskiego raczej tylko, gdy bardzo mało jeździ – do 10.000 km w roku) lub finansowanie Vario (wygląda podobnie do leasingu, płacimy niskie raty, a na koniec możemy oddać auto do salonu, jeśli nie chcemy płacić bardzo wysokiej raty końcowej). W każdym przypadku należy bardzo dbać o samochód, bo każde większe zużycie, obcierka zderzaka, itd. może prowadzić do niezłej batalii z salonem, który będzie kazał pokryć utratę wartości. Miejmy to na uwadze. Najlepszym rozwiązaniem pod względem finansowym jest więc kupno samochodu 3 – 5 letniego w salonie. Dostajemy produkt jeszcze całkiem nowy (przejechane max. 120.000 km, im mniej, tym lepiej) za 40 – 50 % ceny nowego. W dodatku w większości otrzymamy na niego gwarancję producenta (salon marki X może dać swoją gwarancję także na markę Y, gwarancja na używane nie jest jednak równa tej na pojazdy nowe.). I naprawdę, jeśli jesteście małżeństwem (parą), pracujecie i mądrze dysponujecie pieniędzmi, to prawdopodobnie będzie Was stać na taki samochód. Bufor bezpieczeństwa to mniej więcej 500 Euro miesięcznie. Taki samochód rodzinny w zależności m.in. od marki będzie kosztował ok. 10 – 20 tysięcy Euro. Oczywiście najkorzystniej byłoby kupić za gotówkę, wtedy mamy największą możliwość negocjacji, a co za tym idzie, zapłacimy najmniej i nie ponosimy kosztów kredytu. Jeżeli jednak nie masz akurat wolnych kilkunastu – kilkudziesięciu tysięcy to też nie ma źle, finansowania nie są często wcale aż takie złe, szczególnie, gdy zrobimy chociaż 20 % wpłaty własnej. Rata miesięczna wyniesie ok. 200 – 400 Euro (wszystko zależy od wpłaty, długości okresu kredytowania, oprocentowania, czy jest jakaś wysoka rata końcowa, itd.).

Dlatego specjalnie dla Was powstanie seria 4 – 5 artykułów, przebadamy dokładnie ofertę różnych salonów (po jednym konkretnym modelu), różnych samochodów, od najtańszych budżetowych po markę premium. Każdy znajdzie coś dla siebie i będzie miał pogląd na to, czego się spodziewać nawet, gdy będzie szukał innego auta. My skupimy się na typowym rodzinnym samochodzie, który rocznie zrobi 30.000 km (optymalny dla większości Polaków, którzy kilka razy w roku jadą do Polski). Dodatkowo będzie musiał mieć mały przebieg, gwarancję, dobre wyposażenie (tempomat, elektryczne szyby i lusterka, podgrzewane fotele, nawigacja, czujniki parkowania).

Oczywiście wiadomo, że mamy kryzys i mało kto myśli o kupnie auta. Niemniej jednak wielu ludzi po prostu musi to zrobić. A druga połowa 2020 roku będzie najlepszym możliwym czasem na zakup. Dlaczego? Branża motoryzacyjna jest pogrążona w kryzysie już od dobrego roku. Możesz wynegocjować bardzo wysoki rabat lub bardzo dobre warunki, bo auta i tak się nie sprzedają. Do tego od lipca przez pół roku spada podatek VAT. I jasne, że w salonie też możesz kupić złom, który będzie się psuł jak stara Łada. Mamy jednakże dużo mniejsze prawdopodobieństwo, że na taki trafimy. Dużo zależy od tego, jak go użytkujesz, ale jeśli będziesz miał pecha, to nic nie poradzisz. Idealnego wyjścia nie ma.

Jeśli podoba Ci się moja praca, udostępnij ten artykuł, polub go oraz stronę na Facebook’u, komentuj. W ten sposób mi pomożesz.

Skuteczna nauka języka

Sprichst du Deutsch? – Jak skutecznie nauczyć się tego strasznego niemieckiego?

Wyjechałeś do Niemiec lata temu, ale nadal nie znasz płynnie niemieckiego? Ba, ciężko złożyć Ci jakiekolwiek zdanie w tym „szatańskim języku”? Takich jak Ty jest wielu. Próbowałeś wielokrotnie nauki, ale nigdy nie wyszło? Zawsze kończyło się tak, że pomimo nauki nic nadal nie umiałaś? Czy coś z Tobą nie tak? Absolutnie nie! Czy Ci, którzy znają dobrze niemiecki byli jakoś nadzwyczajnie utalentowani językowo? ABSOLUTNIE NIE! Większość z nich nie była ani trochę utalentowana do nauki języków. Jak więc nauczyć się języka? Zapraszam do artykułu.

20200531_194415

Ludzie, którzy nauczyli się dobrze języka byli przede wszystkim uparci w dążeniu do celu i poświęcili na to sporo swojego czasu. Wierzysz w to, że nauczysz się języka tak obcego jak niemiecki w ciągu tygodnia? Miesiąca? Widziałeś niejedną reklamę, gdzie gwarantują Tobie szybkie opanowanie języka za spore pieniądze? To wierz dalej, ale nie polepszysz w ten sposób swojej znajomości języka. Są lepsze i gorsze metody, ale nie ma tej złotej, po której obudzisz się bogatszy o nowy język, w którym możesz zacząć pisać wiersze. Musisz SAM się przyłożyć do nauki. Choćbyś zatrudnił najlepszego szamana języka obcego i wydał na niego fortunę, to przeprowadzi on Twój proces nauki w możliwie dobry sposób, ale wyniki zależą od tego jak Ty się przyłożyłeś, nie od niego!

 

Jaki jest więc najlepszy sposób na naukę? Możliwości jest kilka. Możesz zapisać się do szkoły językowej. Te prywatne warto sprawdzić w Internecie (opinie), mogą być jak najbardziej OK, najpopularniejsze w Niemczech są jednak VHS’y, czyli Volkshochschulen. Jeśli jednak pracujesz na zmiany, to prawdopodobnie nie będzie to dla Ciebie. Ważne jest także, abyś zdawał sobie sprawę z tego, że VHS przygotowuje przede wszystkim pod egzamin Goethe Institut (A1 – C2). Kurs jest na pewno warty uwagi i co nieco Cię nauczy, ale nie licz na jakieś oszałamiające efekty. Kolejną opcją będzie zatrudnienie polskiego korepetytora / korepetytorki, których ogłasza się sporo na forach / grupach dla Polaków w Niemczech. I część z nich to jak najbardziej dobrzy spece od nauki języka, którzy nieraz dopasują się pod Ciebie i będą poprawiać Twoje błędy wyniesione z samodzielnej nauki. Miej jednak świadomość, że wśród tych osób jest też wielu „przebierańców”, którzy nie znają się na tym, znajomość języka nie czyni z nikogo dobrego nauczyciela. Jeśli nie chcesz dać się wydoić i stracić kasy, ucz się przede wszystkim samodzielnie! Na to wcale nie trzeba dużo pieniędzy, inwestujesz swój czas. Ciągle nie masz czasu? Nie pier€€€! Jeśli chcesz, to go znajdziesz, choćby na przerwie w pracy. Naprawdę 15 minut dziennie wystarczy! Konsekwencja to klucz do Twojego miliarda, który kryje się w Twojej głowie.

 

Jak się uczyć samemu? Oczywiście najpopularniejsza jest opinia, że przede wszystkim słuchać niemieckiego radia, oglądać TV, Youtube, itd. . Jak najbardziej, osłuchasz się z językiem i to ważny element nauki, ale marne szanse, że samo słuchanie nauczy Cię języka, takiego naprawdę solidnego języka. Trzeba to uzupełnić nauką samodzielną. Musisz nauczyć się dwóch rzeczy: jak największej liczby słówek i podstaw gramatyki. Niektórzy twierdzą, że nauka słówek nie jest dobra. Problem tkwi w tym, jaka nauka. Jeśli usiądziesz ze słownikiem i zaczniesz czytać codziennie jedną stronę, to na pewno będzie to stracony czas. Efektywna nauka języka to fiszki, polega to na ciągłym powtarzaniu. Nie ma lepszej metody, warto w nią zainwestować. Ceny profesjonalnych fiszek nie są wysokie, te darmowe aplikacje nie zawsze są dobre. A słuchanie radia i oglądanie TV da Ci świetne uzupełnienie, bo tam nauczysz się nowych słówek przede wszystkim z kontekstu, trudno się nauczyć czegoś z audycji, jeśli w ogóle nie masz pojęcia o czym mówią… Teraz czas na gramatykę, tu chyba najlepiej po prostu zainwestować w jakąś porządną książkę z gramatyki wraz z ćwiczeniami. Polecam „Wielką gramatykę języka niemieckiego” wydawnictwa Edgard, ale na pewno znajdziesz pełno ciekawych pozycji, także niemieckich. Dzięki tym zabiegom i tym 15 – 30 minutom dziennie nauczysz się szybko języka. Co znaczy szybko? Dojście od zera do B1 (poziom, na którym jesteś w stanie praktycznie wszystko sobie załatwić) to realnie ok. 2 – 3 lata. Zależy od człowieka. 

Linki do sklepu, gdzie możesz tanio zakupić fiszki i książkę:

Fiszki A1

Fiszki A2

Wielka gramatyka

Udostępnij ten artykuł znajomym (przycisk „share” pod spodem), tak, żeby dotarł do jak największej ilości Polaków w całych Niemczech, lajkuj, komentuj. Wstaw też ten artykuł na fora dla Polaków, wspólnie zbudujmy świadomość rodaków. Zapraszam Cię również do polubienia mojej strony na Facebook’u, dzięki czemu nie ominie Cię żaden nowy artykuł.

Poszukiwanie mieszkania cz. III

Poszukiwania wymarzonego mieszkania w Niemczech - kontakt z Vermieterem

Jeśli wyjechałeś do Niemiec lub zamierzasz to zrobić to wiesz, że najważniejszą rzeczą jest mieszkanie (szczególnie, gdy dopiero wyjeżdżasz). Gdzieś w końcu musisz mieszkać, żeby legalnie pracować, musisz być zameldowany. Żeby wynająć mieszkanie dla siebie, w praktyce musisz pracować, jeśli jesteś bezrobotny to Twoje szanse maleją niemal do zera. Gdy więc dopiero wyjeżdżasz, to sytuacja jest bardzo trudna. Albo wylądujesz w hotelu pracowniczym (niech Cię Bóg ma w swojej opiece), mieszkaniach dla monterów, albo uda się gdzieś zakotwiczyć wynajmując pokój, nieraz Polacy oferują taką pomoc innym Polakom, są też oferty Niemców. To jednak nie są rozwiązania dla całych rodzin. Wspominałem już w artykule o tym, czy warto jeszcze wyjeżdżać, że najlepszą sytuacją jest możliwość początkowego zakwaterowania u rodziny, ewentualnie znajomych, którzy już w Niemczech mieszkają x czasu. Tylko wiadomo jak to jest z rodziną, znajomymi, to nie jest sytuacja komfortowa dla żadnej ze stron. Musisz zrobić wszystko, aby jak najszybciej znaleźć coś dla siebie. Jak więc znaleźć mieszkanie w DE? Zapraszam do trzeciej, praktycznej części artykułu dotyczącego wynajmu mieszkania w Niemczech. Jeśli chcesz przeczytać pierwszą część, kliknij tu, drugą część znajdziesz tutaj.

20200416_153322

Znalazłeś już mieszkanie na którymś z serwisów lub w prasie lokalnej. Teraz musisz się skontaktować z osobą, która stoi za ogłoszeniem. Jeśli rozmawiasz znakomicie po niemiecku to nie ma problemu, zadzwonisz, napiszesz. Jeśli jednak nie znasz niemieckiego lub znasz go słabo / tak sobie, to polecam napisać prostego maila. Każdy chyba się ze mną zgodzi, że obojętnie jak dobrze znasz język to najgorzej się dogadać przez telefon, w rozmowie w cztery oczy w najgorszym wypadku pokażesz o co chodzi. Jak powinien wyglądać taki mail (albo wiadomość na WhattsApp)? Otóż na zdjęciu poniżej prosty, zwięzły i profesjonalny wzór ogólny. Oczywiście w Twoim przypadku może być potrzebna jakaś modyfikacja, chodzi o ogólny zapis. Zapewniam, że nie musisz pisać nic więcej (chyba, że jest taka potrzeba). Imię i nazwisko całkowicie przypadkowe.

immowelt_4

W ten prosty sposób piszemy, że jesteśmy zainteresowani tym konkretnym mieszkaniem (gdy wiadomo, o które mieszkanie chodzi, czyli piszesz bezpośrednio przez portal), pytamy, czy ogłoszenie jest jeszcze aktualne oraz prosimy o jakiś termin na obejrzenie mieszkania (tu od poniedziałku do piątku od godziny 18 lub w weekend). To tylko przykład, który dla wielu z Was może wystarczyć. Ewentualne odpowiedzi na propozycje ze strony Vermietera musicie już napisać sami, tu nie da się przewidzieć, co odpisze.

JEŚLI CHCIAŁBYŚ / CHCIAŁABYŚ SIĘ NAUCZYĆ PRAKTYCZNEGO NIEMIECKIEGO, MOŻESZ SKONTAKTOWAĆ SIĘ Z NAMI ZA POMOCĄ FACEBOOK’A. ORGANIZUJEMY INTENSYWNE KURSY DLA POCZĄTKUJĄCYCH, GDZIE SZYBKO ZDOBĘDZIESZ POZIOM A1 / A2 , A POTEM NAUCZYSZ SIĘ PISAĆ DO URZĘDÓW, CZYTAĆ LISTY, PISAĆ SKUTECZNY LIST MOTYWACYJNY I CV, PRZYGOTUJESZ SIĘ DO ROZMOWY KWALIFIKACYJNEJ W KAŻDEJ FIRMIE. MOŻLIWY DOJAZD DO KLIENTA W OKOLICACH DIEPHOLZ, VECHTA, OSNABRÜCK, MINDEN, HERFORD. PREFEROWANE GRUPY, TAKŻE MAŁE.

Przypuśćmy, że dostałeś zaproszenie na „casting”. Ta nazwa nie jest zbytnio przesadzona, bo przeważnie Vermieter umawia się na dany dzień z wieloma zainteresowanymi i zobaczysz, że masz niejednego konkurenta. Gdy już zobaczysz sobie mieszkanie, otrzymasz pewnie arkusz do wypełnienia (dane zainteresowanych, zarobki, itp.), który musisz wysłać Vermieterowi, a ten wybierze „tego jedynego”, który dostanie mieszkanie. Podoba Ci się mieszkanie i nie wiesz jak przekonać właściciela, że to właśnie Tobie się należy? Też tak miałem w trakcie poszukiwania mojego pierwszego mieszkania. Ciągłe odmowy. Jeździłem, traciłem czas i pieniądze, i zawsze lepszy był ktoś inny, mimo, iż zarabiałem, miałem stabilną pracę i zawód, i stać mnie było na zapłacenie kaucji bez rozbijania na raty. Pomyślałem, co tu zrobić… Otóż sposób jest bardzo prosty. Napisz coś w stylu listu motywacyjnego i wyślij razem z wyżej wspomnianym arkuszem. Jeśli wysyłasz tradycyjnie pocztą, to na osobnej kartce, jeśli mailem, to w treści maila. Dokładnie jak w podaniu o pracę. Jak to napisać to temat bardzo złożony i indywidualny. Na niżej załączonym obrazie zobaczysz jak to wyglądało u mnie w 2018 roku. Efekt? Natychmiastowy. W końcu dostałem mieszkanie.

immowelt_5

Jak widać, w liście tym zawarłem informacje o swoich zarobkach, zapewniłem, że dobrze prowadzę swoje finanse, płacę zawsze na czas, a dłuższe bezrobocie w moim przypadku jest prawie niemożliwe. Na koniec wyraziłem nadzieję, że wybór padnie na mnie. Naprawdę nie trzeba dużo. Trochę psychologii wystarczy 😉

 

Gdy już podpiszemy umowę, musimy się udać do Meldeamt (przeważnie Urząd Gminy), aby się zameldować, mamy na to 2 tygodnie. Ważne – urzędy, banki w Niemczech są w czwartki dłużej otwarte. Żeby nie iść tam na próżno, nie zapomnij, że oprócz umowy musisz mieć jeszcze Wohnungsgeberbescheinigung (taka kartka, gdzie wypisane jest kto wynajmuje komu), bez tego nic nie załatwisz.  Następnym krokiem będzie dla większości wyszukanie i podpisanie umowy z dostawcą prądu, gazu i internetu (może się często zdarzyć, że coś jest już w Betriebskosten zawarte!). Jeśli szukasz sam / sama, najlepiej skorzystać z porównywarki ofert check24.de , działa bardzo dobrze i pokaże Ci, jaką dokładnie ofertę mogą zaoferować pod podanym adresem. Jeżeli artykuł będzie miał bardzo dużo wyświetleń i udostępnień oraz będą chętni, zrobię poradnik z używania check24.

 

 

 

 

To koniec trzeciej części artykułów o poszukiwaniu swoich czterech ścian. Udostępnij ten artykuł znajomym (przycisk „share” pod spodem), tak, żeby dotarł do jak największej ilości Polaków w całych Niemczech, lajkuj, komentuj. Wstaw też ten artykuł na fora dla Polaków, wspólnie zbudujmy świadomość rodaków. Zapraszam Cię również do polubienia mojej strony na Facebook’u, dzięki czemu nie ominie Cię żaden nowy artykuł.

Poszukiwanie mieszkania cz. II

Poszukiwania wymarzonego mieszkania w Niemczech - wyszukiwarka

Jeśli wyjechałeś do Niemiec lub zamierzasz to zrobić to wiesz, że najważniejszą rzeczą jest mieszkanie (szczególnie, gdy dopiero wyjeżdżasz). Gdzieś w końcu musisz mieszkać, żeby legalnie pracować, musisz być zameldowany. Żeby wynająć mieszkanie dla siebie, w praktyce musisz pracować, jeśli jesteś bezrobotny to Twoje szanse maleją niemal do zera. Gdy więc dopiero wyjeżdżasz, to sytuacja jest bardzo trudna. Albo wylądujesz w hotelu pracowniczym (niech Cię Bóg ma w swojej opiece), mieszkaniach dla monterów, albo uda się gdzieś zakotwiczyć wynajmując pokój, nieraz Polacy oferują taką pomoc innym Polakom, są też oferty Niemców. To jednak nie są rozwiązania dla całych rodzin. Wspominałem już w artykule o tym, czy warto jeszcze wyjeżdżać, że najlepszą sytuacją jest możliwość początkowego zakwaterowania u rodziny, ewentualnie znajomych, którzy już w Niemczech mieszkają x czasu. Tylko wiadomo jak to jest z rodziną, znajomymi, to nie jest sytuacja komfortowa dla żadnej ze stron. Musisz zrobić wszystko, aby jak najszybciej znaleźć coś dla siebie. Jak więc znaleźć mieszkanie w DE? Zapraszam do drugiej, praktycznej części artykułu dotyczącego wynajmu mieszkania w Niemczech. Jeśli chcesz przeczytać pierwszą część, kliknij tu.

20200416_153629

Zacznijmy od samego szukania. Pokażę Ci jak szukać na znanym i moim zdaniem dobrym portalu www.immowelt.de . Jeżeli będziesz szukał / -a na innych portalach typu www.ebay-kleinanzeigen.de , to sam proces wyszukiwania jest mniej więcej analogiczny. Zachęcam do szukania na komputerze (naprawdę wiele portali, sklepów o wiele łatwiej opanować na laptopie, często widzimy też więcej opcji). Wchodzimy więc w przeglądarce internetowej na stronę www.immowelt.de , naszym oczom ukazuje się strona główna portalu i standardowe wyszukiwanie.

immowelt_1

W tym standardowym wyszukiwaniu zaznaczymy sobie to, co musimy, bo oferty konkretnie pod siebie ustawimy dokładnie w wyszukiwaniu zaawansowanym. Obojętnie czego szukasz w Internecie, zawsze szukaj takiej zakładki jak np. Erweiterte Suche lub Detailsuche, itp. . Tam znajdziesz wyszukiwanie rozszerzone / szczegółowe i zyskasz mnóstwo czasu na szukaniu, bo dopasujesz ofertę konkretnie pod siebie. My na podstawowej stronie zaznaczymy sobie w polu „Was suchen Sie?” (Czego Pan / -i szuka?) w zakładce Mieten (wynajem) Wohnung (mieszkanie). Po prostu kliknij to pole, rozwinie się cała lista możliwości. Na potrzeby artykułu zajmę się szukaniem mieszkania pod wynajem, jeśli szukasz czegoś innego (np. kupno domu), zaznacz sobie inne pole, prawdopodobnie zmienią się też opcje zaawansowane. Musimy jeszcze zaznaczyć pole „Wo suchen Sie?” (Gdzie Pan / -i szuka?), tam podajemy konkretną miejscowość, dzielnicę lub kod pocztowy. Na razie tyle, możemy kliknąć w wyszukiwanie (Suchen, które teraz zmieniło się w ilość znalezionych mieszkań – XYZ Treffer). Naszym oczom ukazuje się menu zaawansowane i pierwsze oferty (na razie niespersonalizowane pod Ciebie), tu ustawimy sobie dokładnie takie parametry, jakich szukamy. Jeśli szukasz na smartfonie, kliknij „Suche verfeinern”.

immowelt_2

Obok miejscowości mamy teraz możliwość poszerzenia obszaru poszukiwań (teraz Kein Umkreis – czyli wyszukiwanie tylko i wyłącznie tam, gdzie podałeś). Nie oszukujmy się, możesz nie znaleźć tego, czego szukasz, w danej miejscowości, ale w obrębie 20 km już tak. Mieszkanie na wiosce pod miastem też będzie prawdopodobnie nieco tańsze. Dojazd nawet 30 km do pracy to nie zawsze jest aż taka tragedia, jeśli masz auto, w dodatku odliczysz go sobie ładnie od podatku. Za pomocą plusa obok można dodać kolejną miejscowość. Pod spodem mamy następne opcje. Mietpreis to cena wynajmu, wybierzesz tam do jakiej maksymalnie ceny szukasz spośród gotowych propozycji cen lub wpiszesz po prostu swoje wartości w pola „ab” (od) oraz „bis” (do). Tak samo działają pola „Wohnfläche” (powierzchnia mieszkalna) i „Zimmer” (ilość pokoi). Jak już wspominałem, dla świętego spokoju szukaj mieszkania, gdzie na jedną osobę przypada co najmniej jeden pokój, szczególnie dla dzieci. Bardzo przydatne okienko pojawi się dodatkowo, gdy klikniesz w „weitere Kriterien”, tam znajdziesz dodatkowe, bardzo szczegółowe wyszukiwanie.

immowelt_3

Pokrótce wytłumaczę przynajmniej najważniejsze opcje, które możesz zaznaczyć (czyli chcemy, aby mieszkanie spełniało dany warunek): Bad mit Fenster (łazienka z oknem), Bad mit Wanne (łazienka z wanną), Einbauküche (zabudowana kuchnia – jak dla mnie jedna z najważniejszych rzeczy, jeśli nie masz zamiaru wydać kilku tysięcy Euro na kuchnię do NIESWOJEGO mieszkania, Twoja obecna kuchnia może się nie nadawać do nowego mieszkania, a sprzedasz ją za grosze), Haustiere erlaubt (zwierzęta domowe dozwolone),  Wohnberechtigungsschein erforderlich (do wynajmu jest konieczny Wohnberechtigungsschein), kein Wohnberechtigungsschein erforderlich (Wohnberechtigungsschein nie jest potrzebny), Altbau (bis 1945) (stare, przedwojenne budownictwo), möbliert (umeblowane), unmöbliert (nieumeblowane), Personenaufzug (winda osobowa), Balkon / Terrasse (balkon / taras), Garten (ogród), Garage / Stellplatz (garaż / miejsce parkingowe), Keller (piwnica), renoviert / saniert (mieszkanie po remoncie), Neubau (nowe mieszkanie). Do wyboru mamy jeszcze m.in. Wohnungslage (położenie mieszkania), gdzie możemy zastrzec, że mieszkanie ma się znajdować na poziomie „Erdgeschoss” (parter), Dachgeschoss (poddasze), kein Erdgeschoss / Dachgeschoss (znaczy oczywiście, że mieszkanie koniecznie nie może się znajdować na parterze / poddaszu), w polach Geschoss wybieramy preferowane piętra. W polu Baujahr (rok budowy) możemy też zaznaczyć lata, które nas interesują. Gdy wszystko, co nas interesuje zaznaczymy, klikamy na dole w „Ergebnisse anzeigen” (pokazanie wyników).

 

Teraz możemy na spokojnie przeglądać wyniki poszukiwań i dokładnie sprawdzić oferty oraz możliwości kontaktu. Reszta w następnej części artykułu. Z ważnych rzeczy jeszcze na etapie poszukiwania są dwa terminy: Kaltmiete (KM lub po prostu kalt) i Warmmiete (WM lub po prostu warm), Kaution (kaucja), Provision (prowizja). Kaltmiete, czyli w slangu na forach dla Polaków „na zimno” to zwykły, goły czynsz, który dostaje właściciel mieszkania. Warmmiete, czyli „na ciepło” to czynsz + tzw. Betriebskosten (koszty użytkowania – tu są zawarte opłaty, które Vermieter płaci za nas, czyli najczęściej śmieci, woda, ogrodnik, itd. ; co niektórzy mają tam też koszty ogrzewania lub nawet opłaty za prąd, internet). Pamiętaj, że Betriebskosten to opłaty ruchome, które płacisz niczym zaliczkę za swoje zużycie, ale jeśli Twoje wpłaty nie pokryją kosztów Twojego zużycia, dostaniesz na koniec / początek roku pismo z wyrównaniem i będzie trzeba zaległości uregulować, miej to na uwadze. Kaucję trzeba zapłacić prawie zawsze, w wysokości 1 – 3 KM (czyli jednokrotności – trzykrotności czynszu). To wpłata na poczet ewentualnych zniszczeń, którą teoretycznie dostaniemy od Vermietera po wyprowadzce, jeśli zostawimy mieszkanie w dobrym stanie, w praktyce… różnie to bywa. A mieszkanie powinniśmy zostawić pomalowane, tak, na nasz koszt. Prowizję trzeba płacić głównie, gdy mieszkanie otrzymamy za pomocą biura maklerskiego. Musisz się też liczyć z potrzebą przedstawienia wypisu z SCHUFA (Vermieter chce wiedzieć, czy nie zalegasz gdzieś z pieniędzmi, nie dziw się, nikt nie chce ryzykować strat, a najemca, który nie płaci to tylko problem).

 

 

 

To koniec drugiej części artykułów o poszukiwaniu swoich czterech ścian. Udostępnij ten artykuł znajomym (przycisk „share” pod spodem), tak, żeby dotarł do jak największej ilości Polaków w całych Niemczech, lajkuj, komentuj. Wstaw też ten artykuł na fora dla Polaków, wspólnie zbudujmy świadomość rodaków. Zapraszam Cię również do polubienia mojej strony na Facebook’u, dzięki czemu nie ominie Cię żaden nowy artykuł.

Poszukiwanie mieszkania cz. I

Poszukiwania wymarzonego mieszkania w Niemczech

Jeśli wyjechałeś do Niemiec lub zamierzasz to zrobić to wiesz, że najważniejszą rzeczą jest mieszkanie (szczególnie, gdy dopiero wyjeżdżasz). Gdzieś w końcu musisz mieszkać, żeby legalnie pracować, musisz być zameldowany. Żeby wynająć mieszkanie dla siebie, w praktyce musisz pracować, jeśli jesteś bezrobotny to Twoje szanse maleją niemal do zera. Gdy więc dopiero wyjeżdżasz, to sytuacja jest bardzo trudna. Albo wylądujesz w hotelu pracowniczym (niech Cię Bóg ma w swojej opiece), mieszkaniach dla monterów, albo uda się gdzieś zakotwiczyć wynajmując pokój, nieraz Polacy oferują taką pomoc innym Polakom, są też oferty Niemców. To jednak nie są rozwiązania dla całych rodzin. Wspominałem już w artykule o tym, czy warto jeszcze wyjeżdżać, że najlepszą sytuacją jest możliwość początkowego zakwaterowania u rodziny, ewentualnie znajomych, którzy już w Niemczech mieszkają x czasu. Tylko wiadomo jak to jest z rodziną, znajomymi, to nie jest sytuacja komfortowa dla żadnej ze stron. Musisz zrobić wszystko, aby jak najszybciej znaleźć coś dla siebie. Jak więc znaleźć mieszkanie w DE? Zapraszam do artykułu.

20200416_153022

Pierwszą i najważniejszą rzeczą, nad którą powinieneś się zastanowić – jakiego mieszkania potrzebujesz? O ile szukasz jako singiel / singielka, to praktycznie metraż jest obojętny. Jeśli jednak szukasz mieszkania dla rodziny, szczególnie z dziećmi, to jest to sprawa trudna. Potrzebujesz dużo większego mieszkania. I tu jest pierwszy zgrzyt, w praktyce nie mogą w kawalerce mieszkać np. 2 osoby, co w Polsce się zdarza. Ciężko też znaleźć jasną informację, ile osób może mieszkać na danym metrażu lub ilości pokoi. Te wartości różnią się także między poszczególnymi Landami (w Bawarii bodajże 10 m kw. na osobę). Gdy ja szukałem mieszkania to zdarzało się, że różni wynajmujący (z niemieckiego Vermieter – od teraz będę używał tego terminu) mówili różne rzeczy, np. że każda osoba musi mieć swój pokój. Nie znalazłem o tym nic w Internecie, o ile mi wiadomo, nie ma ustawy regulującej to. W mojej umowie z mieszkania jest zapis, że ze względu na wielkość mieszkania nie może się już nikt wprowadzić. Mieszkanie dwupokojowe o powierzchni 50 m kw. – 2 osoby zameldowane. Vermieter nie zawsze wszystko wie. Pytałem kiedyś mojego dobrego kolegę z pracy, który jest właścicielem ogromnej ilości nieruchomości, jak to jest. Z jego wiedzy wynika, że o ile dorośli raczej nie muszą mieć koniecznie pokoju na głowę, o tyle dzieci już tak. Miał kiedyś sytuację, że wynajął mieszkanie rodzinie, za jakiś czas zadzwonił do niego bodajże Jugendamt, że powinien ich wyrzucić (wypowiedzieć umowę), bo mieszkanie nie zapewnia osobnego pokoju każdemu dziecku. Na jego pytanie, jak może wyrzucić rodzinę na bruk i powiedzeniu, że to urzędnicy powinni zwrócić się do tych ludzi, odpowiedziano mu, że to jego problem. Pamiętaj, urzędnicy są bezlitośni, a prawo rzadko ma cokolwiek wspólnego ze sprawiedliwością. Aby mieć święty spokój, szukaj więc mieszkania lub domu, gdzie na osobę przypada 1 pokój.

Skoro już wiesz, jakiego mieszkania potrzebujesz, teraz pokażę Ci, gdzie go szukać:

– ogłoszenia w prasie lokalnej (dobry sposób wymagający dobrej znajomości języka, bo mamy prawie zawsze tylko nr telefonu i krótki opis),

– ebay-kleinanzeigen.de (portal do wystawiania ogłoszeń lokalnych, w zakładce Immobilien – nieruchomości, dalej Mietwohnungen – mieszkania do wynajęcia – lub Häuser zur Miete – domy do wynajęcia; szukamy w miejscowości, gdzie chcemy lub okolicy, filtrujemy też po wielkości i innych parametrach),

– portale stworzone stricte do tego celu, jak immowelt.de lub immobilienscout24.de ,

– za pomocą znajomych w pracy (oczywiście rozmawiając po prostu z ludźmi można dostać namiary na jakieś mieszkanie).

 

Do szukania większość osób używa smartfona. Jeśli masz jednak komputer, laptopa, wierz mi, do szukania użyj jego, bo na wielu stronach zobaczysz o wiele więcej opcji wyszukiwania, a na większym ekranie lepiej widać same oferty, zdjęcia, itd. . Warto też (jak zawsze) znać język, żeby rozumieć ogłoszenie i nie marnować czasu na niektóre z nich. Tłumacz Google nie tłumaczy idealnie, szczególnie całych zdań, nie łudź się, że z jego pomocą zawsze wiesz, o co dokładnie chodzi w ogłoszeniu.

Gdy już znalazłeś interesujące ogłoszenie, musisz skontaktować się z jego autorem. I tu UWAGA! Bądź profesjonalistą. Jeżeli w ogłoszeniu jasno jest napisane, jak i kiedy masz się kontaktować z właścicielem, to rób tak! Nie dostosujesz się, to źle to o Tobie świadczy i spali Cię często już na starcie. Sam kontakt może być telefoniczny, mailowy (często z poziomu portalu), warto sprawdzić, czy odbiorca ma WhatsApp. W ten sposób umówimy się na oględziny mieszkania.

Często jest tak, że powinniśmy dostarczyć SCHUFA (dzięki temu Vermieter widzi, czy nie zalegamy gdzieś ze spłatą czegoś) lub Wohnberechtigungsschein (uprawnia osoby o niskich zarobkach do otrzymania tzw. mieszkania socjalnego). Jak dokładnie wyglądają wszelkie pomoce socjalne nie wiem, na ten temat na pewno mogą się w komentarzach wypowiedzieć osoby znające to w praktyce.

Szczegółowo jak szukać za pomocą np. immowelt, czym jest Kaltmiete i Warmmiete, jak zdobyć papier z SCHUFA, jak zredagować proste zapytanie o mieszkanie, jak przekonać Vermietera, że to właśnie Ty jesteś odpowiednią osobą, jak wyglądają różne sprawy organizacyjne, tego dowiesz się z nastepnych artykułów.

Teraz chciałbym zwrócić Twoją uwagę na sprawy, o których się niewiele mówi lub wcale. Kto szukał mieszkania, ten wie, jak trudno o mieszkanie w Niemczech. Oprócz Ciebie jest bardzo wielu chętnych. Nawet w małych miastach, a w dużych to już absolutnie popyt znacznie przewyższa podaż. Chętnych jest za dużo. Ludzi do Niemiec ciągle napływa. Są emigranci zarobkowi z innych państw (tak, chodzi też o Ciebie), uchodźcy. W miastach i bezpośredniej okolicy jest najwięcej firm, tam też skupia się biedota, ludzie żyjący z zasiłków lub zarabiający bardzo mało. Dla takich osób miasto jest jedynym słusznym miejscem, bo wszystko mają pod ręką i nieraz nie potrzebują samochodu. A auto kosztuje niemało. O wiele łatwiej znaleźć mieszkanie na wsi, tam też jest największy stosunek Niemców do reszty. Na wsi jednak w znacznej większości przypadków nie obejdziesz się bez auta, a dostęp do sklepów, banków, lekarzy, itd. jest bardzo ograniczony. Zdarza się, że Niemcy wolą wynajmować mieszkania Niemcom, co jest zrozumiałe, ale zdarzają się tacy, którzy po prostu nie wynajmą mieszkania obcokrajowcowi i koniec. Raz mi się tak zdarzyło, byłem najlepszym kandydatem, mającym najlepszą sytuację zawodową i finansową, a mimo to nie dostałem tego mieszkania, bo nie jestem Niemcem. Na szczęście zdarza się to rzadko i w moim przypadku głównie przez starego i zacofanego dziadka – Vermietera. Z tego, że podaż jest za niska, wynika inna rzecz – bardzo wiele mieszkań jest przestarzałych, w złym stanie, ocieplone budynki to ciągle rzadkość. Niemcy są bardzo praktyczni. Nikt nie włoży centa tam, gdzie nie musi. Jeśli są zawsze chętni na mieszkania, to po co wkładać pieniądze w remont. A remont kosztuje dużo. Wspominałem już o moim kumplu Jensie. Pracowaliśmy razem i wiele rozmawialiśmy na różne tematy. Jens posiada ok. stu mieszkań, wynajmuje je także Polakom. Otworzył mi oczy na wiele spraw, m.in. biznesowych, ale też pokazał wiele rzeczy od strony Vermietera. Nie licz na zbyt wiele ze strony Vermietera. Oni często mają kredyty na te nieruchomości, które Ty wynajmujesz, muszą też podzielić się czynszem z państwem, a im więcej mają, tym chętniej państwo kradnie ich zysk. Nie licz, że będą dokładać do interesu, bo Ty masz takie „widzimisię”. To jest biznes. Na pewno jednak o wiele więcej zdziałasz, gdy będziesz po prostu miły w stosunku do swojego Vermietera, gdy coś od niego potrzebujesz.

Pamiętaj, że na przeprowadzkę możesz wziąć wolne w pracy, a także odliczyć sobie z tego tytułu co nieco z podatku.

 

To koniec pierwszej części artykułów o poszukiwaniu swoich czterech ścian. Udostępnij ten artykuł znajomym (przycisk „share” pod spodem), tak, żeby dotarł do jak największej ilości Polaków w całych Niemczech, lajkuj, komentuj. Zapraszam Cię również do polubienia mojej strony na Facebook’u, dzięki czemu nie ominie Cię żaden nowy artykuł.

Historia z życia wzięta – część 2

Ja, emigrant - Historia, którą napisało życie (cz. 2)

Jak to się stało, że wyjechałem z Polski? Kiedy to było? Kiedy zadecydowałem o emigracji? Jakie były początki w obcym kraju? Czy ktoś mi pomógł? Jak moje życie wygląda dzisiaj? Czy z perspektywy czasu dobrze zrobiłem? Zapraszam do lektury drugiej i ostatniej części artykułu.

20200318_201851

Zmotywowany poszedłem do nowej pracy. Po studiach w Polsce nie masz pojęcia o praktyce. Gdy dostałem pierwszą małą szafę sterowniczą i plan, nie miałem pojęcia jak go czytać. Nie poddałem się, po 2 tygodniach już sobie dobrze radziłem. Jednak atmosfera w pracy nie była najlepsza, niby wszystko ok, ale słyszałem rozmowy moich nowych kolegów z pracy, nie byli mi przychylnie nastawieni. Po niecałym miesiącu otrzymałem wypowiedzenie, szef, który był mną niedawno zachwycony, wyrzucił mnie bez emocji tuż przed świętami. Powód? Koledzy nie są ze mnie zadowoleni. Prawdopodobnie bardziej bali się, że stołek majstra ma dostać nowy, w dodatku obcokrajowiec. Dostałem drugi, ciężki cios i wylądowałem na deskach. Koszmar wrócił, straciłem całkiem nadzieję. Wylądowałem na zasiłku dla bezrobotnych. Znowu się praktycznie wyzerowałem, pożyczałem pieniądze, głupio było nic nie dać bliskim na święta. Często się słyszy nagonkę na ludzi bezrobotnych, bo dostają pieniądze za darmo, a inni muszą na nich pracować. Oczywiście, część takich osób to naprawdę darmozjady. Jednak większość z nas minimum przez krótki czas była lub będzie w życiu bezrobotna. W Niemczech płacisz składkę (nie pamiętam, czy w Polsce jest tak samo) na poczet ewentualnej bezrobotności z każdej wypłaty. Mi przyznano niecałe 800 Euro zasiłku. No chyba nie twierdzisz, że za te pieniądze lepiej siedzieć w domu i nic nie robić?! A szukanie nowej pracy, gdy ta praca jest na rynku, trwa w praktyce 1 do 3 miesięcy. Ja byłem bezrobotny od połowy grudnia do końca stycznia. Zanim załatwiłem całą biurokrację, kwity z Polski, zasiłek dostałem dopiero pod koniec stycznia. Pamiętaj, gdy widniejesz jako bezrobotny, jesteś na straconej pozycji na rynku pracy. Pracodawcy nie zaoferują Ci najczęściej dobrych pieniędzy, bo wiedzą, że nie masz wyjścia. O skutecznym szukaniu pracy zrobię wyczerpujący wpis na blogu. Jako początkujący elektryk wysyłałem CV do wielu firm, lecz odzew był marny, każdy chce człowieka z doświadczeniem. Pracę dostałem w dużej firmie elektrycznej, takie firmy potrzebują ludzi nawet nie mających pojęcia, co robią. Dostałem 11 Euro, czyli minimum dla elektryka z zawodem. Cały czas dojazdy na budowy, był za to ustawowy dodatek za każdy dzień. Te ustawowe dodatki nie uczynią Cię bogatym. Dla mnie dawały ok. 200 Euro do wypłaty, zawsze coś. Dojazd całej ekipy z firmy na budowę i z powrotem trwał nieraz 2 godziny. Firma ich nie płaciła. Fajnie? „Pięknie, ku$$, pięknie.” Najlepiej wychodziłem na dojazdach na niektóre budowy swoim autem. 4 miesiące dojeżdżałem 70 km w jedną stronę codziennie. 30 Centów za kilometr dawało bardzo dobry zastrzyk gotówki do wypłaty. Przy takiej eksploatacji licz się jednak z tym, że auto może wyzionąć ducha. Ja też to przerabiałem. Robiłem tak dużo kilometrów, że sporo traciłem na drobne naprawy. Jeśli dbasz o kondycję silnika, nie będzie się psuł. Problemem będzie cała otoczka, „drobnostki” kosztujące krocie. Po roku stałej pracy kupiłem trochę ponad 4-letnie auto. Nie, nie musisz mieć kilkunastu tysięcy Euro, żeby jeździć w miarę nowym autem z salonu. Jak kupić takie auto, będzie cała seria na blogu.

Nienawidziłem swojej pracy. Musiałem się pomęczyć rok, żeby mieć szansę z moim małym doświadczeniem na coś lepszego. No i stało się, pod koniec 2017 roku zacząłem powoli otrzymywać zapytania od wielu różnych firm, nawiązywałem kontakty. To sytuacja, do której powinieneś dążyć. Gdy pracodawcy szukają Ciebie, a nie Ty ich. Tak po pół roku negocjacji i rozmów kwalifikacyjnych trafiłem do mojej obecnej firmy. Będziesz zaskoczony, zamieniłem pracę bezpośrednio w firmie (tzw. Festvertrag) na Leifirmę. Dlaczego? Nie każda Leihfirma jest zła. Trafiłem do obecnie prawdopodobnie największej i najlepszej z nich, jeśli chodzi o pracę dla fachowców, techników, inżynierów. Profesjonalne podejście do mnie, praca w dobrych firmach, gdzie jestem ceniony, dużo wyższe zarobki (także podwyżki), 30 dni urlopu i duża niezależność. Wielu Niemców, z którymi pracuję, zarabia gorzej. Zmotywowałem Cię już wystarczająco do walczenia o swoje? Nawet jeśli nie masz solidnego zawodu, walcz o swoje! Poświęć czas na naukę niemieckiego. Nie wmawiaj nikomu, nie oszukuj siebie, że nie możesz poświęcić pieprzonych 15 minut dziennie! W naukę trzeba zainwestować i czeka Cię kilka lat mozolnej pracy. Ale za te kilka lat inni będą nadal biadolić, bo ciężko z pracą, bo potrzebują pomocy w załatwieniu prostej sprawy w urzędzie, bo słabo im płacą. Ty będziesz rozdawał karty. Czas i tak płynie, uwierz w siebie!

Poznałeś moją historię. Moje życie nie było usłane różami, Twoje też pewnie nie jest. W ciągu tych kilku lat upadałem na kolana, po czym wstawałem. Ale wywalczyłem sobie sytuację, która ciągle nie jest idealna, natomiast dzięki swoim mądrym decyzjom, zagraniom, ciężkiej pracy, osiągnąłem stan, gdy jestem płynny finansowo, nie żyję w luksusie, lecz jestem przygotowany także na ciężki czas. Prawie wszystko zawdzięczam sobie, trochę pomogłem szczęściu, trochę pomogli dobrzy ludzie na mojej drodze. Ty też uwierz w siebie, działaj, a nie tylko mów, JESTEŚ W STANIE COŚ OSIĄGNĄĆ W OBCYM PAŃSTWIE!

 

Na koniec ważna rzecz. Aby ten materiał dotarł do innych, udostępnij go swoim znajomym w mediach społecznościowych. Zbudujmy wspólnie świadomość Polaków. Możesz to łatwo zrobić za pomocą ikonek pod spodem. Komentuj, lajkuj. Pomóżmy sobie wzajemnie 🙂 Jeśli chciałbyś się podzielić z innymi swoją historią, pisz do mnie na admin@ciemna-strona-slonca.pl . Wstawię ją na blogu. Wszystko będzie w 100 % anonimowe.

Historia z życia wzięta

Ja, emigrant – historia, którą napisało życie.

Jak to się stało, że wyjechałem z Polski? Kiedy to było? Kiedy zadecydowałem o emigracji? Jakie były początki w obcym kraju? Czy ktoś mi pomógł? Jak moje życie wygląda dzisiaj? Czy z perspektywy czasu dobrze zrobiłem? Zapraszam do lektury.

 

Urodziłem się i wychowywałem niedaleko Opola. Mimo, że do miasta wojewódzkiego było tylko 20 min drogi, to już w szkole średniej zdawałem sobie sprawę, że ciężko będzie znaleźć dobrą pracę w okolicy. Widziałem, jak to wygląda z boku, narzekających rodziców. Uczyłem się dobrze, ale mimo ukończenia technikum z dobrym zawodem (informatyk), pracy prawie nie było, a jak była, to za bardzo niskie pieniądze. Większość znajomych wyjechała z Polski. Postanowiłem studiować, ale musiałem iść do pracy, zostały studia zaoczne, które trzeba było opłacić. Zamiast fajnej pracy informatyka, pracowałem w lokalnym zakładzie, na 3 zmiany, za niebotyczne… 1200 zł. W weekendy studia (inżynierskie – kierunek elektrotechnika), na które dojeżdżałem Maluchem odziedziczonym po dziadku. Nie było szans na lepsze auto, ledwo wiązałem koniec z końcem, moje życie towarzyskie nie istniało. Już wtedy postanowiłem – za 4 lata kończę studia i wyjeżdżam do Niemiec, gdzie i tak byli w większości moi znajomi, a tyle słyszy się, jak tam się dobrze zarabia.

 

20200329_112000

Jako, że jestem profesjonalistą i perfekcjonistą, przez te 4 lata do wyjazdu przygotowałem się najlepiej, jak się dało. Przestudiowałem Internet i różne opinie, niemiecki rynek pracy, koszty życia, dosłownie wszystko. Wiedziałem, że pracy dla inżynierów w Niemczech jest dużo. Zdawałem sobie jednak sprawę, że bez języka nie mam szans się wybić. Przez 3 lata, dzień w dzień (to nie żart) poświęcałem na naukę języka 15-30 min. W tym czasie doszedłem niemal od zera do solidnego poziomu B1 potwierdzonego certyfikatem (poziomy znajomości języka dzieli się na początkujący A1 – A2, średniozaawansowany B1 – B2, zaawansowany C1 – C2). Dzięki takiej znajomości byłem w stanie wszystko sobie sam załatwić, to też takie minimum respektowane przez niektórych pracodawców. Zaoszczędziłem nieco pieniędzy, aby być w stanie przeżyć w Niemczech 2 – 3 miesiące bez dochodu. Dowiedziałem się, jakie pierwsze kroki stawiać po wyjeździe. Wydałem prawie 1000 zł na tłumaczenie dyplomów, aby potem je uznać u naszych zachodnich sąsiadów. Doświadczenia zawodowego w Polsce praktycznie nie zdobyłem. Pracowałem 1,5 roku w Polsce jako monter elektronik, ale nauczyłem się tam niewiele. Wierzyłem w pomoc państwa w znalezieniu pracy w zawodzie, wszak niemieckie Jobcenter miały dość dobre opinie, a na rynku pracy brakuje mnóstwo fachowców. Tak przygotowany mogłem ruszać na Zachód. Owszem, znałem obcy kraj tylko teoretycznie i z opowiadań, ale miałem rezerwy na wszelki wypadek.

 

Ale jak to właściwie zrobić? Bez pracy ciężko o mieszkanie, bez mieszkania ciężko o pracę. Błędne koło. Skontaktowałem się z BAMF (Bundesamt für Migration und Flüchtlinge). Jest to urząd pomagający m.in. migrantom zarobkowym w przeprowadzce do Niemiec i znalezieniu pracy jeszcze przed wyjazdem. Dostałem nawet jedną ofertę, ale musiałem odmówić ze względu na lęk wysokości. Postanowiłem zwrócić się o pomoc do cioci i wujka, którzy już kilka lat mieszkali w Niemczech. Zgodzili się, żebym u nich zamieszkał, docelowo na krótko, aż znajdę pracę i mieszkanie. I tak wyjechałem 3.03.2016 r. i zamieszkałem u nich, oczywiście dorzucając się do czynszu i jedzenia. Bardzo im za to dziękuję, bez nich pewnie wróciłbym szybko do Polski, bez pracy i pieniędzy, albo wylądował w jakimś tzw. hotelu pracowniczym. Nazwa „hotel” jest mocno nadużyta. Najczęściej są to siedliska patologii, miejsce kultu alkoholizmu, narkomanii lub prostytucji, albo wszystkiego naraz. Taki właśnie mieliśmy w sąsiedztwie. Nikt normalny nie chciałby tam mieszkać. Na dniach załatwiłem sobie zameldowanie, zgłosiłem się jako poszukujący pracy w urzędzie pracy, założyłem konto w banku (to takie najważniejsze punkty na start). Wszystko w 100 % samodzielnie, mój niemiecki był wystarczający. W krótkim czasie zostałem zasypany ofertami pracy z urzędu, na które aplikowałem, większość jednak nie dała rezultatu. Później kiedyś na rozmowie w urzędzie pokazali mi, jak wygląda standard CV w Niemczech, odzew był znacznie lepszy. Jednak moje marzenia o pracy inżyniera szybko prysnęły. Brak doświadczenia, uznanego dyplomu, zbyt słaby język (do swobodnej rozmowy i pracy biurowej trzeba więcej). Musiałem najpierw zebrać doświadczenie praktyczne jako zwykły elektryk. Pierwszą pracę zacząłem po 3 tygodniach, i to za przyzwoite, jak wówczas myślałem 11 Euro na godzinę w firmie pośredniczącej (tzw. Leihfirma – dosłownie firma wynajmująca, w tym przypadku pracownika). Przez takie firmy przechodzi każdy i wszyscy wiedzą, że większość z nich jest nastawionych na wyzysk, nie masz stałej pracy.

 

W pierwszej firmie nie wyszło, w dodatku zostałem oszukany. Nagle okazało się, że moje oszczędności, które miały pozwolić na spokojne wytrzymanie 3 miesięcy, praktycznie zniknęły. Poświęciłem wszystko, 4 lata solidnych przygotowań, a poległem jak wielu na tym, że uwierzyłem, że ułoży się. Samo. Tak się jednak nie stało. W mojej głowie coraz częściej pojawiały się myśli o powrocie do Polski. Raj nie okazał się rajem. Wpadałem w coraz głębszą depresję. Ja, typ zwycięzcy, który zawsze osiąga swoje cele. Nie mogłem znieść tej klęski. Załamałem się, wiedziałem, że powrót do kraju będzie wodą na młyn dla tych wszystkich, którzy mi źle życzyli. Mało tego, jestem pewien, że nawet bliscy, może nie wszyscy, ale nie zostawiliby na mnie suchej nitki. Z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach, to nie jest tylko pusty slogan. Musiałem znaleźć jakąkolwiek pracę, żeby stanąć na nogi, nie mogłem sobie pozwolić na brak pieniędzy. Zatrudniłem się w firmie cioci. Znowu trzeba było wrócić na produkcję. Za 9 Euro brutto przez kilka miesięcy pracowałem ciężko przy produkcji szyb, potem lżej przy serwetkach. Wiedziałem, że pobyt w Niemczech za 1200 Euro miesięcznie nie ma sensu. Mieszkanie i jedzenie nie kosztowały mnie dużo, a mimo to, nie byłem w stanie wiele zaoszczędzić. Jak się już udało, zaraz zostawiałem to u mechanika lub były inne nieplanowane wydatki, każdy wyjazd do Polski był kosmicznym wydatkiem. A nie jeździłem często. Miałem jednak w końcu stałą pracę, ale w międzyczasie trzeba było działać. Załatwiłem sobie uznanie dyplomu inżyniera, oczywiście nie jest to darmowe. Zacząłem szukać pracy w zawodzie. Bez doświadczenia trudno dostać pracę marzeń, jeszcze trudniej o dobre zarobki. Ofert pracy otrzymywałem mnóstwo, ale tylko niewiele z aplikacji kończyło się rozmową kwalifikacyjną. Pracę inżyniera na razie odpuściłem. Dlaczego? Możesz oszukiwać innych, choć nie polecam. Jeśli jednak oszukujesz siebie, to źle skończysz. Ja siebie nie oszukiwałem, rozmowa w urzędzie pracy z moim opiekunem też nie pozostawiała złudzeń. To były za wysokie progi. Musiałem startować od zera, od zwykłego elektryka. Natrafiłem na wiele mniej lub bardziej profesjonalnych firm, także takich, które chciały tylko taniego pracownika, nastawione na wyzysk. Pewnego razu trafiłem do firmy, która zaprosiła mnie na rozmowę praktycznie tylko po to, aby skierować mnie do swojego dostawcy elektryki, który był mną bardzo zainteresowany. Była to mała, rodzinna firma. Akurat szukali następcy majstra warsztatu. Mój profil pasował idealnie. Dostałem 2 lata na naukę, na start 13,50 (przypominam – 50 % więcej niż u obecnego pracodawcy). To była moja szóstka w totka! Myślisz, że zaraz będzie zakończenie z happy endem?

 

Resztę przeczytasz w części drugiej za tydzień. Udostępniaj ten artykuł swoim znajomym, komentuj, do zobaczenia!

Wyjazd – czy warto?

Wyjazd na Zachód – czy to się jeszcze opłaca?

Wielu ludzi przynajmniej raz w życiu zadawało sobie, jak mówi klasyk,  jedno ważne pytanie: Co chcę w życiu robić? Oczywiście pomysłów w każdej głowie rodzi się wiele. Ale chyba każdy chce życia na tzw. „dobrym poziomie”. Ten poziom dla różnych ludzi może być na innym pułapie. W tych rozmyślaniach na pewno kiedyś wpadłeś / wpadłaś na genialny pomysł – wyjazd na Zachód! To jest to! Ten, czy tamten wyjechał i żyje na wysokim poziomie, czemu mi ma się nie udać? Dobrze pamiętamy lata 90-te, czy nawet 15-20 lat temu, ilu ojców pracowało na Zachodzie, to się opłacało. Sam pamiętam, gdy moi rówieśnicy mieli różne super zabawki, bo ojciec w „rajchu”. Wtedy w 1 miesiąc na truskawkach można było zarobić tyle, ile moja mama zarabiała w jakieś 10 miesięcy w zakładzie pracy w rodzimej miejscowości pracując na trzy zmiany. Czasy się jednak dość mocno zmieniły. Jak to więc wygląda dzisiaj? Opłaca się wyjechać z Polski?

Odpowiedź, jak to zwykle w życiu bywa, jest złożona i niejednoznaczna. To, co piszę na tym blogu, opieram o moje doświadczenia w Niemczech, niemniej jednak ma to na pewno odniesienie w każdym innym kraju. Pierwsza ważna sprawa, jaką musisz zrozumieć (a dla ludzi, którzy nigdy nie pracowali poza Polską, jest to trudne) jest to, że obojętnie, czy żyjesz w Polsce, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, czy na Ukrainie, Twój standard życia zależy od TWOICH DOCHODÓW. Ale jedna ważna sprawa – dochodów, w odniesieniu do STANDARDU DANEGO PAŃSTWA – NIGDY INACZEJ! Zrozum, że jeśli ktoś Ci zaproponuje za pracę za granicą, np. 1200 Euro, to opłacalność wyjazdu musisz odnieść w stosunku do danego państwa, do kosztów życia. To nie jest trudne… Masz Internet, to poszukaj. Różnych opinii, bo nie brakuje bajkopisarzy. O ile to rzeczone 1200 Euro w Polsce ciągle jeszcze pozwala na życie na przyzwoitym poziomie, o tyle w Niemczech oznacza ciężkie zaciskanie pasa, a w takiej Szwajcarii (wiem, Szwajcaria ma franka… chodzi o równowartość), czy Danii, skrajne ubóstwo. Pomagając Polakom, ile razy słyszę przeliczanie na złotówki, 1000 Euro to 4000 złotych, o kurde, ile to pieniędzy, gdzie ja to w Polsce zarobię… NIGDY tak nie rób! Nie bądź głupi i zacznij myśleć! Umiejętność prostego liczenia niekiedy się przydaje… Przejdźmy do sedna, komu emigracja może się opłacić, a komu niekoniecznie? Jeśli w Polsce zarabiasz od 4000 netto w górę, to mam spore wątpliwości, że w Niemczech znacznie podniesiesz standard życia (od wielu Polaków słyszałem, że nie są to wcale nierealne pieniądze, nie wiem, może tylko w moim rodzimym opolskim zarobki 3000+ to rzadkość, w każdym bądź razie w latach 2011-2016 nigdy nawet nie przebiłem 2000 netto). Jeśli masz ofertę pracy na Zachodzie za mniej niż 1500 Euro netto (czyli tyle ląduje na koncie, bo zawsze podawane jest brutto, a z niego zabiorą Ci dużo), to nawet będąc oszczędnym, nie będziesz panem życia… Jeśli masz konkretny, solidny zawód (niekoniecznie studia), masz szansę na dobre zarobki, ale tylko jeśli wykorzystasz swoje możliwości. Tak, TY. Nie znam nikogo, kto dostał tu coś za darmo. O pracy i jej szukaniu, zrobię osobny artykuł. Jakie zawody mają szanse? – wszelkiej maści fachowcy (tylko tu rozpiętość zarobków jest mocno uzależniona od wielu czynników, ok. 11-20 Euro na godzinę, z tym, że 11-12, które dostaje większość, to nie są dobre pieniądze, naprawdę) – kierowcy ciężarówek (znam niejednego, nie narzekają, nawet bez języka – jednak czy oni nie zarabiają dobrze i w Polsce?) – operatorzy wózków widłowych (też potrafią nieźle zarabiać) – pracownicy produkcyjni w dużych firmach (na pracy zmianowej można nieźle zarobić przy stosunkowo niskiej stawce godzinowej, a dobrą stawkę trzeba sobie umieć wynegocjować, bo większość Wam jej nie będzie chciała dać) – no i wszelkiej maści wysoko wykwalifikowani specjaliści (z doświadczeniem i językiem, bez tego niejeden magister pracuje przy taśmie) Następna sprawa. Jeśli nie masz zamiaru uczyć się języka, to po co w ogóle wyjechać? Stać się kolejnym językowym inwalidą, aspołeczniakiem? Tak, bez języka Twój German Dream (a raczej Deutscher Traum) się nie spełni. Choćby w szukaniu mieszkania , czy też załatwianiu spraw, będzie potrzebny, chyba, że lubisz się prosić, wydawać kasę na pomoc (oj, czym jest szukanie mieszkania, wiedzą ci, co tego doświadczyli – też będę o tym pisał)… Jeśli już znajdziesz mieszkanie, bardzo prawdopodobne, że na wsi (bo tam jeszcze się da znaleźć), to na 90% potrzebujesz auta. A auto to kolejne koszty. I tu też kolejna sprawa, w Niemczech naprawdę nie trzeba mieć dużo pieniędzy, żeby jeździć w miarę nowym autem, ale utrzymanie kosztuje (tak, artykuły, jak kupić samochód, też będą).  Poniżej podam przykładowe koszty życia (miesięczne) w Niemczech. Oczywiście są one mocno poglądowe, bo czynników wpływających na koszty życia jest dużo. Ale będą to wartości, z którymi musi się liczyć typowy singiel (lewa strona nawiasu) i typowa 4-osobowa rodzina (prawa strona nawiasu). Koszt mieszkania – czynsz + wszystkie typowe opłaty (400 – 700 € / 600 – 1000 €) Jedzenie i picie (200 – 250 € / 800 – 1000 €) Ubezpieczenia (50 – 150 € / 100 – 250 €) Paliwo, bilety (50 – 200 € / 100 – 400 €) To takie koszty podstawowe, jak widać, minimum dla kawalera to ok. 700 €, dla rodziny 1600 €. Oczywiście do tego dochodzi cała reszta, ubrania, rozrywka, kredyty, naprawy auta, itd., a każdy mądry człowiek wie, że trzeba trochę w miarę możliwości co miesiąc odkładać – to daje nam bezpieczeństwo . Już rozumiesz, czemu ogólnie przyjmuje się, że dochód miesięczny poniżej 1500 € netto jest niski? O ile jesteś w związku i razem macie +/- 3000, to sobie poradzicie, o tyle singielka / singiel już sobie nie poszaleje. To wierutna bzdura, że kawaler / panna „mają lepiej, bo ich tyle życie nie kosztuje”. Dlatego wiele osób wynajmuje mieszkania z kimś, wtedy mogą sobie na o wiele więcej pozwolić, a i mieszkanie o wiele łatwiej dostać, niż singlowi. Reklama – Twoja drogeria Wszystko, co tu piszę, ma odniesienie do osób, które chcą przenieść swoje życie na Zachód. Absolutnie nie dotyczy monterów, itp., którzy np. co 2 tygodnie zjeżdżają do Polski, nie ponoszą tu większych kosztów. Hotel lub mieszkanie pracownicze nie kosztuje ich dużo lub wcale. Nie słuchaj ich, nie mają pojęcia o życiu tutaj. Mam wielu dobrych znajomych, którzy tak pracują i wiem dobrze, że mają zakrzywione postrzeganie życia tutaj. Patrzą przez pryzmat tego, że ich to prawie nic nie kosztuje, do tego z dietami zarabiają dużo lepiej od Niemców, z którymi pracują. Oni będą Ci wpajać, jaki to nie jest raj. Naprawdę – oni nie wiedzą, co mówią. Nie traktuj tego wpisu jako narzekanie i odradzanie emigracji. Jak najbardziej może Ci się udać wejść na wyższy poziom emigrując. Ja tylko chcę zwrócić Twoją uwagę na różne aspekty, bo w życiu nic nie jest czarne lub białe, zawsze są jakieś „ale” i „lub”. Tym akcentem kończę mój pierwszy ogólnikowy wpis. Kolejny wstawię w następną niedzielę w samo południe. W nim przeczytasz o mojej historii, upadkach i wzlotach. Może nieco otworzy Ci to oczy na niektóre rzeczy. Pamiętaj, że Ty też współtworzysz tego bloga. Jeśli Ci się podobało, udostępnij artykuł swoim znajomym, skomentuj. Do następnego!